Kongres Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych – psychodermatologia

Kongres Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych, który odbył się w Warszawie, jest jednym z najważniejszych wydarzeń związanych z medycyną estetyczną o zasięgu międzynarodowym. W tym roku był o tyle wyjątkowy, że obchodzono już XX rocznicę spotkania, którą zwieńczyła uroczysta gala, podczas której  m.in: ogłoszono wyniki konkursu na Perły Dermatologii Estetycznej 2018.

Po raz pierwszy w historii kongresu pojawiły się również niezależne, niesponsorowane panele eksperckie, oparte na wiedzy i doświadczeniu zaproszonych specjalistów. Poruszone zostały kwestie powikłań pozabiegowych, mezoterapii, nici liftingujących oraz problemy prawne, z jakimi można spotkać się w praktyce lekarskiej.

Chociaż kongres ma jasno sformułowaną tematykę i zrzesza specjalistów przede wszystkim z zakresu dermatologii, medycyny estetycznej i chirurgii plastycznej w tym roku prelegentami byli również psychiatrzy. Jednym z nich był specjalista psychiatrii i biegły sądowy Mariusz Bartyzel, który w swoim wykładzie przedstawił wybrane problemy zdrowia psychicznego w praktyce lekarza medycyny estetycznej.

Powiązania między psychiatrią a dermatologią na pierwszy rzut oka mogą wydawać się odległe. W rzeczywistości są to dziedziny, które przenikają się wzajemnie, a zaburzenia psychiczne u pacjentów dermatologicznych są znacznie częstsze niż w populacji ogólnej. Na związek między stresem a manifestującymi się zmianami skórnymi zwrócił uwagę już Hipokrates opisując przypadki osób wyrywających sobie włosy. W 1857 r. spod rąk angielskiego chirurga i dermatologa wyszła książka “Choroby skóry”, w której po raz pierwszy użyto określenia “nerwice skórne”.

Okazuje się, że młoda gałąź medycyny jaką jest psychodermatologia, swoje początki ma już w starożytności, a psychodermatozy nie są znakiem naszych czasów. Choroby, których podejmuje się psychodermatologia można podzielić na trzy główne grupy:

  • Zaburzenia psychofizjologiczne – dotyczą chorób o podłożu genetycznym, w których czynniki psychiczne silnie wpływają na przebieg choroby (np. łuszczyca, atopowe zapalenie skóry, trądzik różowaty, pokrzywka i łysienie plackowate);
  • Choroby dermatologiczne o podłożu psychogennym. Główną rolę odgrywają tutaj czynniki psychiczne, których skutki manifestują się na skórze (np.: przewlekła pokrzywka, przewlekły świąd, nadmierna potliwość, nasilona pigmentacja, łysienie, rumień wielopostaciowy);
  • Pierwotne zaburzenia psychiczne, w których występują uszkodzenia skóry (np.: samookaleczanie (autoagresja), obłęd pasożytniczy, dysmorfofobia, omamy dotykowe, zespół Münchhausena i zaburzenia osobowości).

Na szczególną uwagę zasługują choroby o podłożu psychogennym, oraz pierwotne zaburzenia psychiczne, które przede wszystkim powinny być leczone przez lekarza psychiatrę. Jak podkreśla dr Bartyzel, profil osób z zaburzeniami psychicznymi zmienił się na przestrzeni ostatnich lat. Kiedyś były to osoby z ciężkimi psychozami, schizofrenią i zaburzeniami osobowości, których choroba upośledzała lub uniemożliwiała normalne funkcjonowanie w społeczeństwie.

Obecnie, już nie tylko do poradni zdrowia psychicznego zgłaszają się osoby z zaburzeniami depresyjnymi, lękowymi i zaburzeniami osobowości. Rozpowszechnienie i promocja leczenia antydepresantami jest o tyle niepokojąca, że aż 60% leków jest przepisywanych przez lekarza pierwszego kontaktu.

Pacjent uskarżający się na nadmierną potliwość lub świąd skóry z przyczyn oczywistych będzie szukał pomocy u dermatologa. Kłopot w tym, że czasami z jego relacji nie można się doszukać jednoznacznej i uchwytnej przyczyny problemu. Powinien to być pierwszy sygnał dla dermatologa. Tradycyjny schemat postępowania w przypadkach, gdy przewodnim problemem są skutki uboczne zażywanych leków, nie odniesie żadnego skutku. W wyniku przemian metabolicznych np. leków antydepresyjnych dochodzi do wzmożonej potliwości, która ustępuje już w przeciągu 48 godz. w przypadku ich odstawienia.

Innymi działaniami niepożądanymi leków przeciwdepresyjnych są: nadwrażliwość na światło i promieniowanie UV oraz pogrubienie błony wewnętrznej i przebudowa naczyń krwionośnych. W pierwszym przypadku możliwe jest poparzenie pacjenta podczas stosowaniu laserów, pomimo standardowych lub niskich parametrów. W drugim przypadku, przez niewydolność naczyń przy podawaniu wypełniaczy istnieje zwiększone ryzyko epizodów niedokrwiennych i martwicy.

Kolejnymi problemami, na które trzeba być wyczulonym są: dysmorfofobia, samouszkodzenia i zaburzenia osobowości. Dysmorfofobia jak wiele schorzeń obserwowana była już w czasach antycznych. Termin został zaczerpnięty z greki, a słowo “dysmorfia” oznacza “brzydkie ciało” lub “brzydotę”. Współcześnie określana bywa  jako “hipochondria dermatologiczna” lub “hipochondria piękności”. Jest to zaburzenie, które charakteryzuje się poczuciem lęku, wstydu i wycofania z powodu przeświadczenia o własnej brzydocie czy deformacji.

Są to subiektywne odczucia, ponieważ “deformacja”, która tak drastycznie obniża komfort psychiczny okazuje się niewielkim mankamentem urody, który posiada każdy człowiek. Chory unika przeglądania się w lustrach, ukrywa “newralgiczne” części ciała, lub odwrotnie, w sposób obsesyjny próbuje kontrolować wygląd pytając innych o swój wygląd. W rezultacie nadrzędnym celem staje się poprawa wyglądu, a zabiegi medycyny estetycznej wydają się obiecującym i szybkim rozwiązaniem. W 90% problem dotyczy twarzy, niestety okazuje się, że w momencie uzyskania poprawy, chory znajduje inne miejsce, na którym znów skupia całą swoją uwagę.

Zaburzenia osobowości, z jakimi można się spotkać w gabinecie to  np. osobowość anakastyczna (pedantyczna), której znakiem rozpoznawczym jest silne dążenie do perfekcji, surowość i często nierealistyczne oczekiwania i wyobrażenia. Szczególnym przypadkiem, niestety często dopiero widocznym po pewnym czasie jest osobowość z pogranicza, czyli bordeline. Można odbierać taką osobę jako kapryśną, wymagającą, trudną do zadowolenia. Charakterystycznymi cechami takiej osobowości jest niestabilność emocjonalna, brak cierpliwości, podejmowanie nieprzemyślanych działań. Osoba taka ma skłonność do wchodzenia w kłótnie, szczególnie w przypadku krytyki lub niepowodzenia, wybuchów gniewu i agresji. Pacjent po zabiegu może opuścić gabinet zadowolony, a potem bez poprzedzających sygnałów wrócić z bardzo roszczeniową postawą lub wywołać ogromną awanturę.

Co robić w takich przypadkach? Kiedy lekarz powinien być wyczulony, aby mieć pewność, że jego działania będą skuteczne i bezpieczne w szerokim tego słowa znaczeniu?  “Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać” – były to kluczowe słowa, jakie padły na sali.  Porządnie zebrany wywiad, który pozwoli określić “profil pacjenta” i rozwiać wątpliwości powinien zawierać zestaw pytań “przesiewowych” np.:

  • powód i stopień determinacji pacjenta do wykonania zabiegu;
  • wysokość samooceny i zadowolenia z własnego wyglądu;
  • ilość przebytych zabiegów;
  • inne schorzenia i przyjmowane leki;
  • w miarę możliwości obejrzenie całego ciała, aby zobaczyć, czy nie ma samookaleczeń.

Na sali wykładowej można było zaobserwować wysoką frekwencję. Nasuwa to wnioski, że sfera zdrowia psychicznego jest nie tylko ciekawa, ale dyskusja na jej temat potrzebna do rozpoznawania symptomów, które skierują pacjenta do właściwego specjalisty.

 

Autor materiału: Kamila Szymańska, autorka bloga : www.holicos.pl

Related posts

Leave a Comment