Recenzja produktu Densitium Rose Eclat marki SVR

Do testowania Densitium Rose Eclat (SVR) podchodziłam trzykrotnie. Tak, trzykrotnie! A wiecie dlaczego?

Nie mogłam przekonać się do jego koloru. Jak widać na fotografii barwa tego kremu jest… różowa. I to dość intensywnie różowa. Po rozprowadzeniu kremu na twarzy i szyi miałam wrażenie, że odcień mojej skóry jest nienaturalny – w odbiciu lustrzanym widziałam taki „różowy pyszczek”. Przeszkadzało mi to. I to bardzo. Po pierwszej próbie zmyłam więc krem, odstawiłam słoiczek i sięgnęłam po coś innego. Po kilku jednak dniach postanowiłam spróbować jeszcze raz. Niestety, moje odczucie było  podobne  i po zmyciu twarzy powróciłam do stosowania starego kremu.

Należę jednak do osób, które nie dają szybko za wygraną i po około tygodniu powiedziałam sobie – do trzech razy sztuka. Tym razem nabrałam trochę mniej kremu i delikatnie, ale dokładnie rozprowadziłam go na twarzy, szyi i dekolcie. Skóra owszem stała się różowa, ale jak odczekałam chwilę ta barwa zaczęła delikatnie zlewać się z moją skórą, natomiast pozostał taki fajny, zdrowy blask. To mi się spodobało. Poza tym miałam wrażenie, że skóra po nałożeniu kremu, który ma bardzo lekką, wręcz aksamitną konsystencję, jest wyraźnie nawilżona. Nie lepiła się. Dałam temu produktowi, i sobie zresztą też szansę 😉 i nie żałuję tego.

Od tej trzeciej próby „spotykam” się z Densitium Rose Eclat codziennie rano. Można wręcz powiedzieć, że zaprzyjaźniłam się z tym produktem i z przyjemnością po niego sięgam, a on swoim działaniem mi się odwdzięcza. Dla niewtajemniczonych dodam, że jest to pierwszy krem przeciwstarzeniowy SVR, który „walczy” z siłą grawitacji. Jest to możliwe dzięki zastosowaniu takich składników aktywnych jak:

1/ bio-calcium (wzmacnia barierę naskórkową, chroni włókna podtrzymujące;

2/ antygrawitacyjny składnik aktywny (ekstrakt z szarotki alpejskiej  – ma działanie przeciwdziałające wiotczeniu skóry;

3/ kwas hialuronowy ultramałocząsteczkowy  – dzięki niskiej masie cząsteczkowej znacznie łatwiej przenika do głębszych warstw skóry powodując jej skuteczne nawilżenie.

Dodatkowo krem przeciwdziała utracie kolorytu skóry i przywraca młodzieńczy blask. To z kolei dzięki zastosowaniu takich składników jak: ekstrakt z drzewa jedwabnego (ogranicza proces glikacji oddziałując na mikrocyrkulację, rewitalizuje skórę w głębokich warstwach, koryguje oznaki zmęczenia przywraca cerze blask) i różowe pigmenty i soft-focus (działają rozświetlająco, nadają skórze różowy blask). Kombinacja składników aktywnych w wyjątkowej recepturze kremu sprawia, że cera odzyskuje świeżość i swój młodzieńczy wewnętrzny blask. Skóra jest zregenerowana i zrewitalizowana.

Tak, po dłuższym już stosowaniu (ponad 4 miesiące) z przekonaniem mogę napisać, że ten krem na mojej skórze sprawdza się doskonale. Poprawiły się elastyczność i jędrność skóry, i jest ona fajnie nawilżona i rozświetlona. Krem nie należy do tanich (ok. 180 zł/ 50 ml), ale jest bardzo wydajny – po ponad 4 miesiącach codziennego, porannego używania w słoiczku jeszcze dna nie widać… A jak już się pokaże, to zastąpię go nowym, takim samym, bo naprawdę jestem z niego bardzo zadowolona i co najważniejsze, moja skóra pod jego wpływem znacznie się poprawiła.

 

Minusy:

– początkowo kolor, do którego trzeba się przyzwyczaić  😉

 

Plusy:

– doskonale nawilża

– rozświetla

– ujędrnia

– dobrze wchłania się

– nie lepi się

– jest bardzo wydajny

 

 

Related posts

Leave a Comment