Recenzja “Serum do twarzy” marki Apigen Royal

Nie ma co ukrywać, że z przyjemnością testujemy nowe produkty. Szczególnie te, które mają element innowacji lub zawierają ciekawe składniki. Tym razem mieliśmy możliwość przetestować serum marki ApigenRoyal. W redakcji roboczo nazwaliśmy to serum „pszczółki” – mamy nadzieję, że producent nie obrazi się na nas za to 😉

 

Skład serum

Im więcej dowiadywaliśmy się o jadzie pszczelim i pozostałych składnikach preparatu tym nasza ciekawość co do działania tego preparatu wzmacniała się (pełen skład preparatu zamieszczamy pod opisem). Apitoksyna to inaczej jad pszczeli. Poświęciliśmy mu już jeden materiał (https://medph.pl/2019/01/08/jad-pszczeli/), więc nie ma sensu pisać o nim ponownie. To co najbardziej zainteresowało nas, to jego działanie porównywane do działania botoksu, działanie regeneracyjne i antybakteryjne. Dodatkowo w skład preparatu wschodzi wiele interesujących składników takich jak kwas szikimowy, pantenol, kwas mlekowy, skwalen… Na pierwszy rzut oka skład jest bardzo ciekawy. To co zwróciło naszą uwagę w składzie serum, to to, że musi znajdować się w nim dość dużo jadu pszczelego. Dlaczego tak sądzimy? Bo jest on na wysokiej pozycji na liście i jest wcześniej wymieniony niż fenoksyetanol, którego w produkcie może być maksymalnie 1%. Wydaje nam się, że skład produktu jest dobrze przemyślany, a działanie jego składników ma się uzupełniać.

 

Wrażenia

Teraz przechodzimy już do naszych odczuć. Preparat jest w pojemniku typu airless, a ten, którym dysponowaliśmy miał pojemność 15 ml. Mimo tak niewielkiej ilości musimy przyznać, że produkt jest bardzo wydajny. Samo serum ma postać żółtej, gęstej cieczy, ktoś mógłby nawet powiedzieć – delikatnego żelu. Preparat bardzo delikatnie pachnie i na początku trudno nam było określić czym. Po kolejnych aplikacjach zaczęliśmy jednak wyczuwać bardzo subtelny zapach miodu. Już przy pierwszym użyciu zauważyliśmy, że serum bardzo ładnie rozprowadza się na twarzy, ale pozostawia lepki film. Hmm, ten film utrzymywał się dość długo i wcale nie znikał. Z różnymi sytuacjami już się spotykaliśmy i nic nas nie zraża i łatwo nie rezygnujemy. Kontynuowaliśmy nasz test. Następnym razem użyliśmy odrobinę mniej preparatu i delikatnie wmasowaliśmy go w skórę. Tym razem było dużo lepiej. Film owszem pozostał, ale był zdecydowanie mniejszy i mniej lepki. Teraz rozumiemy, dlaczego producent wspominał o tym, by nie nakładać na twarz za dużo preparatu. A my (i chyba wiele osób tak niestety robi) jak zwykle, chcieliśmy użyć więcej, by szybciej uzyskać efekt WOW 😉

Produkt stosowaliśmy dość krótko, bo około trzy tygodnie. Zawsze na noc. Co zaobserwowaliśmy? Na początku… nic specjalnego. Może to kontrowersyjne stwierdzenie, ale to bardzo dobry znak! 😉 Z każdym jednak kolejnym dniem zauważaliśmy pewne korzystne zmiany – skóra nie przetłuszczała się, pory wyraźnie zmniejszały się. Na twarzy nie pojawiały się żadne wypryski. Skóra wydawała się bardziej wygładzona.

Pojawiło się delikatne jej napięcie – można je trochę porównać do napięcia skóry po umyciu twarzy, ale nie takiego negatywnego, kiedy skóra „ciągnie”, tylko takiego fajnego, pozytywnego. Oprócz tego skóra stała się bardziej sprężysta, jednolita w barwie i przyjemnie nawilżona. Przyznać trzeba, że przed przystąpieniem do testowania oczyszczaliśmy nos z wągrów. Ale jak sami pewnie z autopsji wiecie, ile razy by tego nie robić zawsze coś zostanie 😉 Mamy wrażenie, że w czasie stosowania serum ich ilość była mniejsza niż zazwyczaj. Chociaż w tym przypadku trudno nam coś obiektywnie napisać, to chyba jednak wszystko zaczyna nam się łączyć w całość – brak przetłuszczania, węższe pory …brak wągrów.

 

Plusy preparatu:

– bardzo wydajny i bardzo dobrze rozprowadza się po twarzy

– ujędrnia skórę

– delikatnie napina

– nie powoduje przetłuszczania skóry

Obojętne cechy:

– zapach

Minusy preparatu

– przy nadmiernej ilości stosowanego serum może wystąpić lepienie na skórze lub wyczuwalny film

 

Podsumowanie

W skali od 1 do 6 oceniamy produkt na 5 – 5.5, czyli dość wysoko. Bardzo ciekawi jesteśmy jakie efekty przyniosłoby długotrwałe stosowanie preparatu. To co opisaliśmy powyżej oparte jest o własne odczucia.  Szkoda, że nie mamy możliwości wykonania badań instrumentalnych i zbadania faktycznych zmian w skórze po stosowaniu tego (i innych) preparatu.

 

INCI: AQUA, PROPANEDIOL, SHIKIMIC ACID, GLYCERIN, PANTHENOL, ARGININE PCA, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, BEE VENOM, DISODIUM EDTA, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, XANTHAN GUM, BENTONITE, OLIVE OIL DECYL ESTERS, CITRIC ACID, HYDRATED SILICA, LACTIC ACID, SQUALENE, CHLORELLA VULGARIS EXTRACT, SEA SALT, TOCOPHEROL, PARFUM

 

Related posts

Leave a Comment